Reklama
  • Poniedziałek, 27 czerwca 2016 (13:00)

    Dziecięce talent show. Czy pozwalać je oglądać własnym pociechom?

Wielu rodziców zastanawia się: ulec namowom czy powiedzieć „Nie, to program nie dla ciebie”. Porozmawialiśmy na ten temat z psychologiem.

Reklama

Anna-Maria wołyniak psycholog dzieci i młodzieży, psychoterapeuta CBT

W telewizji od kilku sezonów stałe miejsce zajmują programy talent show z udziałem dzieci. Dzieciaki tańczą, śpiewają, a ostatnio także gotują. Konkurencje mają wyłonić gwiazdę programu lub zwycięską drużynę. Ale zanim to nastąpi, kandydaci są oceniani, przechodzą do kolejnych etapów albo odpadają.

Często towarzyszą temu silne emocje, zdarza się, że płyną łzy. Dzieci, które to oglądają – kibicują, komentują, zazdroszczą talentu, a niektóre też chcą znaleźć się w telewizyjnym show. O tym, jaki wpływ mają na dzieci te programy, dlaczego wzbudzają takie zainteresowanie, co jest w nich pozytywnego, a co jest zagrożeniem, rozmawiamy z Anną-Marią Wołyniak, psychologiem dzieci i młodzieży, prywatnie – mamą trójki dzieci.

ŚK: Co nasze dzieci przyciąga przed telewizory i co je tak fascynuje w programach, w których konkurują ich rówieśnicy?

AW: Dzieciom podobają się programy, w których dużo się dzieje, jest kolorowo, głośno, dynamicznie. Brak kontrolowanej podzielności uwagi u dziecka powoduje, że to właśnie barwne, ruchome obrazy najbardziej zwracają jego uwagę.

Najmłodsi widzowie są ciekawi tego, co widzą na ekranie – realizują w ten sposób swoją podstawową, naturalną potrzebę rozwojową. A jeśli do tego bohaterami talent show są rówieśnicy – zainteresowanie programem jest jeszcze większe. Dziecko widzi inne dzieci – takie jak ono, które są w centrum zainteresowania wielu osób.

Zadowolone, uśmiechnięte, podziwiane, wśród celebrytów – to jest atrakcyjne. Najmłodszych widzów przed telewizory przyciągają też emocje. Bo one są nie tylko w studio, ale również w domach, przed telewizorami.

ŚK: Co daje oglądanie talent show?

AW: W dużym uproszczeniu – daje to samo, co kiedyś dawało czytanie książek, czyli marzenia o przygodzie, o byciu takim, jak bohaterowie opowieści. Dziś wzorce kreują media – telewizja, internet. Dzieciom imponują bohaterowie, których widzą na ekranie. Włączamy dowolny program i dziecko ma wszystko podane jak na tacy – nie musi uruchamiać wyobraźni. Szkoda.

ŚK: Wielu psychologów twierdzi, że programy talent show z udziałem dzieci wcale dla dzieci nie są. Dlaczego?

AW: Dorosły, który ogląda telewizję, rozumie przekaz z ekranu. Dziecko – nie zawsze. Nie do końca zdaje sobie sprawę, że program to jakaś konwencja, że to wykreowana rzeczywistość i często także emocje. Może, np. porównywać siebie z uczestnikami programu, bo właśnie oni są dla niego punktem odniesienia. Może krytycznie oceniać siebie albo przeciwnie – myśleć: ja też tak mogę!

Oglądając swoich rówieśników, którzy występują w talent-show, widząc zainteresowanie nimi swoich rodziców, ich podziw – może pojawić się chęć, by być takim, jak bohater programu, by również wzbudzać zachwyt, zainteresowanie, akceptację mamy i taty. Takie doświadczenia nie zawsze są dla dziecka motywujące i rozwojowe.

ŚK: A jeśli już pozwalamy dziecku oglądać ulubiony program, to...

AW: ... to przede wszystkim zachęcam do ograniczania dzieciom czasu przed ekranem. A jeśli już pozwalamy oglądać telewizję, warto by był to czas spędzony razem z dzieckiem. Przeżywajmy emocje wspólnie. Rozmawiajmy o tym, co widzimy i co czujemy. Zachęcam do komentowania tego, co oglądamy, ale komentarze powinny być na poziomie dziecka i z wyjaśnieniem.

Stwarza to doskonałą okazję, by program wykorzystać do edukowania. Mówmy, co nam się podobało, a co nie, dlaczego coś nas wzruszyło, a coś rozzłościło. Uważajmy przy tym na jedną rzecz – siedząc przed telewizorem, łatwo jest krytykować tych, których oglądamy.

To pułapka – w ten sposób nie dajemy swojemu dziecku dobrego przykładu. Gdy jesteśmy zbyt krytyczni, nasze dziecko też takie będzie, bo... jest naszym odbiciem. Lepiej więc obiektywnie stwierdzić fakt, np. powiedzieć: dziewczynka ładnie zaśpiewała, ale za cicho.

W trakcie oglądania programu dajmy też dziecku szansę wyrazić własną opinię. Ono zapewne ma zdanie na temat programu, jego uczestników, jurorów – zapytajmy, co sądzi, posłuchajmy, co ma do powiedzenia. To ważne.

ŚK: A kiedy dziecko wymusza oglądanie kilku programów talent show, jeden po drugim – co wtedy zrobić?

AW: Trzeba postawić granice. Umówmy się z pociechą, że może oglądać program talent show, ale tylko jeden, wybrany. I warto wybrać go wspólnie, np. pod kątem zainteresowań dziecka. Nakłaniam rodziców do uważnego obserwowania swoich pociech na każdym etapie ich życia, szukania i dostrzegania ich mocnych stron, talentów.

Wtedy „wspomaganie się” takim programem można uznać nawet za pozytywną stronę fascynacji telewizją. Niech oglądanie jej będzie dla dziecka nie tylko czasem spędzonym na kanapie, ale mobilizacją do pracy nad sobą.

ŚK: Czy dla dziecka, które w TV widzi utalentowanych rówieśników, jest to motywujące, by rozwijać własne zdolności?

AW: Oczywiście. Ale trzeba mu wyjaśnić, że sukces jest okupiony pracą, że trzeba dużo ćwiczyć. To dyscyplina również dla rodziców. Aby wystąpić na scenie, należy wcześniej pracować, rozwijać się, podnosić poprzeczkę. Jeśli program będzie dla naszego dziecka takim bodźcem – to dobrze.

ŚK: Jest Pani mamą trójki dzieci. Czy któreś z nich ogląda program tytu talent show?

AW: Nie, nie mamy w domu telewizora. Ale moja najstarsza nastoletnia córka chodziła do sąsiadki na wspólne oglądanie You Can Dance. Chociaż sama nie tańczy, podziwia tańczącą młodzież za talent i determinację.

ŚK: Na mojej córce wrażenie zrobiły gotujące dzieciaki w Master Chef Junior. Ale w pewnym momencie była też trochę zakłopotana, gdy widziała, jak jej rówieśnicy flambirują, redukują sosy, przygotowują restauracyjne dania, obsługują nowoczesny sprzęt AGD...

AW: Ani kilkulatek, ani nawet dziecko w wieku wczesnoszkolnym nie gotuje samo z siebie. To nie jest naturalna potrzeba jak np. ruch czy zabawy z tańcem lub śpiewem. Ale wierzę w to, że talenty kulinarne istnieją. A na pewno mają szansę rozwijać się w domach, gdzie jest taki wzorzec.

Jeśli któryś z rodziców pasjonuje się kuchnią, to dziecko naturalnie rozwija się w tej dziedzinie i już od najmłodszych lat oswaja z gotowaniem. Jeśli wychowywane jest w domu, gdzie jest muzyka, to na pewno będzie ją czuło. Gdy w domu czyta się książki – będzie czytało. Jest szansa, że pasja się obudzi. Ale też... nie oznacza to wcale, że stanie się wybitnie uzdolnione w tej dziedzinie.

Myślę też, że w życiu wszystko przychodzi we właściwym czasie. Dziecko w odpowiednim dla siebie momencie dojrzewa do nowych wyzwań, nabiera pewności siebie i próbuje zmierzyć się z czymś, co do tej pory było abstrakcją – na przykład z gotowaniem.

ŚK: Sama nabawiłam się kompleksów po dziecięcym talent show, kiedy zobaczyłam przyrządzone w 60 minut przegrzebki czy polędwicę Wellington. A u mnie w domu... pomidorowa z rosołu z wczoraj.

AW: Z kompleksów proszę się wyzwolić – w większości polskich domów hitem raczej jest pomidorowa. Ja też nie podjęłabym się przygotowania takich dań – i to jeszcze w godzinę! A jeśli chodzi o to, co dzieje się w telewizyjnym show – warto wytłumaczyć dziecku, że to wykreowana rzeczywistość. Wyjaśnijmy, że program jest reżyserowany.

A to, co widzimy, to często wielogodzinny efekt pracy wielu osób. Zaproponujmy dziecku przy okazji mały eksperyment, np. aby wspólnie zrobić to samo danie, które dzieci przygotowywały w telewizji. Wtedy wszyscy zobaczymy, jak to jest, czy to takie łatwe. Doświadczymy tego, co oglądaliśmy.

Przekonamy się, ile pracy, wysiłku i czasu trzeba włożyć, zanim powstanie efekt końcowy. Pokażemy w ten sposób dziecku, czym różni się to, co na ekranie od tego, co w życiu. I jeszcze jedna cenna lekcja – po takim eksperymencie kuchnię trzeba posprzątać...

ŚK: A co zrobić, gdy dziecko zafascynowane programem oświadcza nam, że też chce wziąć w nim udział? Małe dzieci często są przekonane, że mają talent i że są wyjątkowe.

AW: Talent to wybitne uzdolnienie. I nawet, gdy jest nam dany, trzeba go szlifować, by osiągnąć sukces. Jeśli nasze dziecko chce zaprezentować to, co potrafi, a my realnie oceniamy jego umiejętności i wiemy, że to nie jest właściwy moment na występ przed kamerami, powiedzmy mu: owszem, mnie się podoba to, co robisz, ale ja się na tym nie znam na tyle, by teraz podjąć tak poważną decyzję.

Jeśli dziecko chodzi na jakieś zajęcia, warto porozmawiać z opiekunem, poradzić się profesjonalisty, co sądzi o umiejętnościach naszej pociechy. Jeśli dziecko nie chodzi na zajęcia – może warto je zapisać.

ŚK: A jeśli dziecko jest wyjątkowo zdolne i rodzice też tak sądzą, to czy wtedy zgłoszenie się z nim na casting jest właściwym krokiem?

AW: Jeżeli jest to pozytywna motywacja, by rozwijać dziecko – czemu nie? Ale wcześniej trzeba zadać sobie ważne pytania: co da dziecku udział w takim programie, czy moje dziecko tego chce i dlaczego ja tego chcę?

Rozmawiała Anna Szafrańska

Świat kobiety
Więcej na temat:You Can Dance | Nie | Master Chef | talent | dzieci | Ono

Zobacz również

  • Szkoła, do której chodzi moja wnuczka, wymaga, aby każde zwolnienie było wystawione przez lekarza. W efekcie córka ciągnie małą do przychodni nawet z przeziębieniem. Czy to ma sens? Jolanta z... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.