Reklama
  • Piątek, 25 listopada 2016 (15:05)

    Dziecko chce wrócić do starej szkoły

W pracy nie mogłam się skupić. Moje myśli wciąż biegły do domu i do tego, w jakim nastroju zastanę córkę. A przecież całą trójką tak cieszyliśmy się na przeprowadzkę do tego nowego mieszkania!

– Cześć Karolinko, zaraz będzie obiad. Przygotuję twoje ulubione danie – radośnie się z nią przywitałam. Ta siedziała w swoim pokoju pogrążona w myślach. Tak było od początku roku szkolnego. „Dobrze, że chociaż nie płacze, jak wczoraj i przedwczoraj” – pomyślałam z nadzieją. – Nie jestem głodna i w ogóle nic mi się nie chce – smutno odparła moja Karolina.

Reklama

– Córeczko, rozumiem, że nadal nie zaprzyjaźniłaś się z żadną koleżanką w klasie. Zobaczysz, że lada dzień to nastąpi. Oni wszyscy muszą poznać ciebie lepiej, tak jak ty ich. Jesteś wspaniałą dziewczynką, niedługo dzieci z twojej klasy przekonają się do ciebie i wszystko się świetnie ułoży – tłumaczyłam.

– Mamo, oni wszyscy znają się od pięciu lat! Do końca roku szkolnego będę z boku, a tego nie wytrzymam – zaszlochała córka. – Nie chcę tam chodzić, rozumiesz?!

Miesiąc temu przeprowadziliśmy się do innego miasta i Karolina musiała zmienić szkołę. Tak niefortunnie wypadło, że nikogo tu nie znaliśmy. Myślałam, że z czasem córka, choć nieśmiała, zbliży się do koleżanek, ale niestety z dnia na dzień jest coraz gorzej.

Karolka idzie do szkoły jak na ścięcie, a po powrocie do domu popłakuje.

– Mamo, dlaczego nie mogę wrócić do starej klasy? – zapytała mnie po raz kolejny. – Wszystko przemyślałam, będę odrabiać lekcje w pociągu. Zobaczysz, dam radę. Obiecuję, będę miała dobre oceny! – Karolina popatrzyła na mnie z nadzieją.

– Dziecko, to przecież godzina jazdy pociągiem, a do tego kawał drogi do przejścia pieszo. Poza tym, co to za odrabianie lekcji w pociągu. Nie ma mowy! – zakończyłam rozmowę. Mąż także jest przeciwny. Uważa, że pomysł córki jest absurdalny.

– Absolutnie wykluczone, aby 12-latka spędzała codziennie trzy godziny w podróży do szkoły i z powrotem. Kto przy zdrowych zmysłach mógłby na to pozwolić? To przecież bzdura nie do przyjęcia – twierdzi. – A jak ktoś ją okradnie albo pobije? Nic z tego!

Wiem, że mąż ma rację, ale martwię się o moją małą. I nie wiem, jak jej pomóc. Jak zachęcić do chodzenia do nowej szkoły? Jak dodać jej odwagi, aby sama zrobiła pierwszy krok i spróbowała zbliżyć się do którejś z nowych koleżanek? Co zrobić, by zaakceptowała nową rzeczywistość?

Justyna Kostrzyńska z Kutna

Opinie czytelników

@ Miałam ten sam problem. Pomogło zaangażowanie wychowawcy. Łączyła dzieci w pary do różnych projektów. Prosiła też uczniów o zaopiekowanie się moją córką na przerwach. Jakoś się udało i do dziś moja pociecha ma przyjaciółki z tej podstawówki, choć dawno już do niej nie chodzi. ~Monika

@Tłumacz córce, że życie nie jest proste. Zmusza nas do zmian i trzeba je zaak ceptować. Inaczej byśmy zwariowali. ~Karaś

@ Nie mogliście poczekać z tą przeprowadzką? Teraz dziecko się męczy. ~07

@ Zróbcie w domu małe przyjęcia i zaproście koleżanki Karoliny z nowej szkoły. Dziewczynki wtedy lepiej się poznają i wzajemnie do siebie przekonają.~Iga

@ Czy na pewno jest nieśmiała? Ponoć w starej szkole córka miała wiele koleżanek! Może po prostu sobie założyła, że nie będzie nikogo poznawać, tylko będzie udawała biedną i smutną. I wtedy pozwolicie jej wrócić do poprzedniej klasy. Dlatego nic nie zmieniajcie, przeczekajcie. Przecież już podjęliście decyzję i myślę, że dziewczynka miała czas, aby się przygotować do nowej rzeczywistości. ~Ulka

@ Mój syn też był w podobnej sytuacji. Nie było łatwo, ale jakoś się zaklimatyzował. Myślę, że teraz (po roku) jest całkiem dob- rze. Ale wspomina starą szkołę, porównuje i mówi, że tam było lepiej. Tak to już jest, niestety. ~mm

@ Zacznij działać, samo nic się nie rozwiąże. Zaproś koleżanki i kolegów z klasy Karolinki na jej imieniny lub urodziny. Zaczną się bawić i zapomną o tym, kto jest nowy, a kto nie. Powinnaś też poznać kilkoro rodziców. Na zebraniu podejdź do mam, powiedz, że jesteście nowe i chętnie coś razem zrobicie. To podziała, zobaczysz. Trzeba być otwartym. ~Beti

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • No, no, pani syn to już całkiem dorosły, samochodem się rozbija. Nie boicie się, że coś mu się stanie? – wieczorem zaczepiła mnie sąsiadka. Syn jest bystry i w lot opanował samochód. Jednak moim... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.