Reklama
  • Wtorek, 26 stycznia 2016 (13:05)

    Dziecko wciąż błaznuje!

Cztery miesiące temu przeprowadziliśmy się do innego miasta. Nasz 9-letni synek zmienił szkołę i na początku nie czuł się dobrze wśród nowych kolegów. A potem raz i drugi opowiedział jakiś dowcip i... wszystko się zmieniło. Stał się popularny i lubiany, ale tylko wśród dzieci.

– Państwa syn przeszkadza w prowadzeniu lekcji – zwróciła mi uwagę na zebraniu wychowawczyni. – Wciąż robi dowcipne swoim zdaniem uwagi. Jego komentarze powodują grupowe salwy śmiechu! Proszę mu uświadomić, że do szkoły chodzi się uczyć, a nie wariować. Jego zachowanie jest nie do zniesienia! Długo rozmawialiśmy z Tomkiem. Obiecał, że się poprawi. I faktycznie, na lekcjach był spokojniejszy, ale na przerwach…

– Robi z siebie widowisko, a na dodatek zachęca do głupich i niebezpiecznych zachowań innych chłopców – po tygodniu wychowawczyni znów wezwała mnie do szkoły. – Co takiego on wymyślił? – całkiem się załamałam. – Na przerwie chodził na rękach! Robił też fikołki. Co będzie jeśli zrobi krzywdę sobie albo komuś innemu? – Kochanie, nie możesz tak się zachowywać – tłumaczyłam Tomkowi po powrocie do domu.

Reklama

– Szkoła to miejsce, gdzie masz się uczyć, a nie robić przedstawienie. Nie popisuj się, bo to się obróci przeciwko tobie. Koledzy cię polubili, ale nauczyciele nie są zadowoleni z tego, że przeszkadzasz im w czasie lekcji. Zresztą, inni biorą z ciebie przykład i wtedy naprawdę trudno nad wami zapanować. Rozumiesz to, synku? – Oczywiście – odparł. Miałam nadzieję, że tak jest. Niestety, wiem, że nie zmienił swojego zachowania. Co teraz powinnam zrobić? Ukarać go? Ale czy to coś da... – Ja bym mu zabrała kieszonkowe lub dała szlaban na chodzenie do kolegów – stwierdziła teściowa.

– Chodziłam kiedyś do szkoły z takim chłopakiem. Dzieciaki go uwielbiały, nauczyciele nie znosili. Żadna lekcja nie mogła się odbyć normalnie. Nas też zaczęło to męczyć. Mówię ci, musisz to uciąć w zarodku, inaczej Tomek zaszkodzi i sobie, i innym dzieciakom. Tego kolegę, Staśka, wyrzucili, bo jego dowcipy przerodziły się w chuligańskie wybryki.

– Ale Tomek nie jest chuliganem! – zaoponowałam. Teściowa ma trochę racji, jednak nie wiem, czy sposoby przez nią zaproponowane będą skuteczne. Tomek źle zniósł rozstanie ze starymi kolegami, zabieranie mu nowych, moim zda- niem będzie dla niego trudne. Ale coś zrobić muszę, tylko co? No i jak zadbać też o to, żeby po zaprzestaniu wygłupów syn nie znalazł się znów poza nawiasem klasy, jak było po przeprowadzce?

Ewelina Bogucka z Brodnicy

Opinie czyteklniczek

@ Dzieciak zabiega o popularność, to normalne. Tomkowi nie zależy na zdaniu dorosłych, tylko na opinii kolegów. Nie każdy musi być grzeczny jak aniołek. Mów mu, które zachowania ci się nie podobają, ale, proszę, nie krytykuj wszystkiego! ~Rosamund

@ Tomka rozpiera energia, dlatego nie może usiedzieć w miejscu. Dobrym wyjściem z sytuacji będzie zapewnienie mu odpowiedniej ilości ruchu. Niech po lekcjach gra w piłkę, chodzi na basen, cokolwiek. Za moich czasów dzieciaki ciągle gdzieś biegały, coś robiły i nie było z nimi takich problemów. ~Janka

@ Nie należy się tym przejmować. Chyba, że jego żarty zaczną być niebezpieczne dla innych. A tak, cieszmy się, że są takie dzieci, które umieją dowcipkować. Brakuje nam wszystkim poczucia humoru. Szkoda, bo wtedy życie jest przyjemniejsze. ~Maja

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:dziecko | Dziecko | dzieci | Nie | tomek | cztery | Dzieciak | Brodnica | Kochanie | M.I.A.

Zobacz również

  • Odbieram 7- i 9-letniego wnuka ze szkoły po lekcjach. Są u mnie aż do powrotu rodziców z pracy. Chłopcy ciągle się kłócą, a nawet biją. Skarżą na siebie, jeden obwinia drugiego. Bez przerwy muszę... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.