Reklama
  • Wtorek, 31 maja 2016 (08:00)

    Edukacja dzieci. Sześć lat i co dalej? Do szkoły czy przedszkola?

Rodzice sześciolatków muszą podjąć decyzję, czy wysłać je do pierwszej klasy, czy jednak rok poczekać.

Natalia O. zdecydowała, że we wrześniu pośle do pierwszej klasy sześcioletniego syna Olka. Ale nie jest przekonana, czy dobrze robi. Pragnąc rozwiać wątpliwości, zatelefonowała do kuratorium oświaty.

– Czy sześcioletnie dziecko, które nie potrafi czytać i pisać, odnajdzie się w pierwszej klasie? – zapytała specjalistkę od edukacji najmłodszych. Ta odparła, że podstawa programowa kształcenia zintegrowanego, czyli w klasach od pierwszej do trzeciej, już kilka lat temu została dostosowana do potrzeb dzieci najmłodszych, czyli sześciolatków. – Poza tym nauczyciel ma obowiązek indywidualnej pracy z dziećmi – uspokajała Natalię urzędniczka z kuratorium.

Reklama

– Tempo pracy w klasie pierwszej jest wolniejsze i dostosowane do możliwości maluchów. – Ale wciąż mam obawy, czy mój Olek poradzi sobie w szkole. A gdybym po kilku miesiącach zauważyła, że jednak nie daje sobie rady, będę mogła go cofnąć do przedszkola? – pytała kobieta. – To, niestety, nie będzie możliwe – odpowiedziała specjalistka. – Jednak chłopiec na pewno sobie poradzi. Proszę pamiętać, że podstawa programowa obejmuje trzyletni okres nauki dziecka, a nie jeden rok, ma więc ono aż trzy lata na opanowanie zalecanych umiejętności.

Osobne klasy? Jeśli to będzie możliwe

Natalia doskonale wiedziała, że rok różnicy między tak małymi dziećmi to dużo, dlatego obawiała się, co będzie, gdy Olek trafi do klasy z uczniami o rok starszymi. – Wiele sześciolatków, które we wrześniu 2015 r. poszło do pierwszej klasy, może przecież zostać na drugi rok, jeśli tak zdecydują ich rodzice. Olek będzie młodszy – martwiła się. – Dyrektor szkoły przy planowaniu pierwszych klas powinien uwzględnić wiek dzieci i, jeśli to tylko możliwe, stworzyć osobno klasy dla sześcio i siedmiolatków – przekonywała kobietę specjalistka.

– Ale ja się też boję, że mojemu synowi może się stać krzywda, choćby na korytarzu czy w stołówce. On ma przecież tylko sześć lat i jest bardzo drobny. Nawet dziesięcioletnie dziecko może go popchnąć lub uderzyć – nie przestawała się zamartwiać Natalia. – Jak szkoła ochroni takie maluchy? – Za bezpieczeństwo w szkole odpowiada dyrektor, a on wie, jak postępować. Poza tym dzieci z pierwszych klas zwykle korzystają z wydzielonej części budynku, więc do takich incydentów nie powinno dochodzić – usłyszała w odpowiedzi Natalia.

Natalia Kłoszewska

Twoje Imperium

Zobacz również

  • Mój synek we wrześniu zaczął naukę w szkole, a już widzę, że sobie nie radzi. Bardzo mnie to martwi. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.