Reklama
  • Piątek, 27 stycznia (08:00)

    Nastolatek bez pozwolenia zabrał samochód

No, no, pani syn to już całkiem dorosły, samochodem się rozbija. Nie boicie się, że coś mu się stanie? – wieczorem zaczepiła mnie sąsiadka. Syn jest bystry i w lot opanował samochód. Jednak moim zdaniem brakuje mu wyobraźni i pokory

– Słucham? – zdziwiłam się. – Mój syn za kierownicą? Pani chyba się pomyliła. – Wzrok mam jeszcze dobry – obruszyła się sąsiadka. – Wiem, co widziałam. – Bartek! – zawołałam mojego szesnastolatka, gdy tylko weszłam do domu.

– Kto ci pozwolił wziąć samochód?!  – Oj, mamo... wcale nie brałem – szybko odpowiedział. Ale po chwili się zreflektował. – To znaczy.... przejechałem się wczoraj kawałeczek, ale nic się przecież nie stało, kolegę do autobusu podrzuciłem... Tata mnie przecież nauczył, no co...

Reklama

– Bartek, jak mogłeś! – krzyknęłam oburzona. – To niezgodne z prawem. I niebezpieczne! Jeszcze sobie coś zrobisz. Albo komuś. Będziesz jeździł, jak zrobisz prawo jazdy, a do tego czasu ani mi się waż! – Ale to przecież jeszcze półtora roku, a ruch tu prawie żaden! Tata mnie przecież chwalił, że dobrze prowadzę – tłumaczył syn.

– Zabraniam, rozumiesz?! – oświadczyłam stanowczo. Zabrałam kluczyki i dokumenty z szafki w przedpokoju, gdzie je zawsze trzymaliśmy. Schowałam je do mojej torebki. Tak na wszelki wypadek. Do tej pory ufałam synowi, ale chyba źle robiłam.

Kiedy Bartek poszedł do siebie, pomyślałam, że nigdy by mi do głowy nie przyszło, jakim błędem było uczenie go na wakacjach kierowania samochodem. Mąż pozwolił mu wtedy pokręcić się po wiejskich dróżkach, nauczył zmieniać biegi.

Obaj byli dumni z tego, jak szybko Bartek wszystko załapał. Mąż stwierdził, że chłopak ma do tego smykałkę i w przyszłości będzie dobrym kierowcą. Po powrocie z wakacji syn wiele razy napraszał się, żeby mógł jeździć blisko domu, ale nie zgodziliśmy się. Był za młody i nie miał uprawnień. Nie sądziliśmy, że weźmie auto, kiedy nas nie będzie w domu.

– Co robić? Jak mu wytłumaczyć? – radziłam się swojego brata. – Schowałam kluczyki, ale boję się, że je znajdzie. A jak znów wsiądzie za kierownicę, to Marek, jego ojciec, urządzi mu taką awanturę, że... – Dogadaj się z policją – stwierdził brat. – Niech go dzielnicowy nastraszy... 

– Zwariowałeś? – No przecież nie mówię, że mają go zamknąć, tylko nastraszyć. A co? Wolisz, żeby się rozbił na jakimś drzewie? Dobrze ci radzę! Mało to teraz wypadków z małolatami?  Nie podoba mi się pomysł brata.

Wezwać policję na własne dziecko?! Kto to słyszał! Ale z drugiej strony rzeczywiście bezpieczeństwo Bartka jest dla mnie najważniejsze. Jak mu przemówić do rozumu? Jakich argumentów użyć?

Urszula Giedymska z Kolna

Porady czytelników portalu Interia

@ Ja bym zrobiła mu awanturę na cztery fajerki! To, co wyprawia młody, jest niebezpieczne. I to nie tylko dla niego. Chcąc zaimponować kolegom, dziewczynie, doda gazu i... makabra. Poza tym jest małoletni. Jeśli zrobi ko- muś krzywdę, ty będziesz odpowiadać. ~Wiera

@Najgorsze jest to, że nie ma wyrzutów sumienia. Przecież wziął auto bez waszej zgody! Pozwalacie mu na wszystko? Więc sami jesteście sobie winni. W rodzinie powinny być ustalenia, których należy się trzymać. Taki kręgosłup moralny. Dlatego trzymam stronę twego brata – nasłałabym na syna policję. ~Łucja

@ To dobrze, że umie prowadzić auto. Chciałabyś, aby do egzaminu na prawo jazdy podchodził dziesięć razy? ~Bolek

@ Rozwiązanie jest jedno: założyć blokadę na kierownicę i schować kluczyki. ~proste

@ To źle, że Bartek was oszukał. Dlatego zrób wszystko, by się to nie powtórzyło. Zakaż mu prowadzenia samochodu pod groźbą zabrania kieszonkowego. ~Ela

@ Wytłumacz chłopakowi, że nie musi czekać tak długo. Mój syn zrobił prawko już w wieku 17 lat i może prowadzić pojazdy o mniejszej masie. A znajomość samochodu i opanowanie za kierownicą mu się przyda. Nie będzie zestresowany jak inni kursanci. ~Krzychu

@ Czekasz na to, aż syn spowoduje jakąś kolizję? Nie dość, że będziesz miała wyrzuty sumienia, jeśli komuś coś się stanie, to jeszcze będziesz musiała ponieść odpowiedzialność finansową. Nie życzę ci ani jednego, ani drugiego. Kluczyki noś zawsze ze sobą. ~Ela

@ Pokaż mu w internecie drastyczne wypadki drogowe. To da mu do myślenia.~matka

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.