Reklama
  • Środa, 25 stycznia (13:00)

    Rodzic może sam usprawiedliwić nieobecność dziecka w szkole

Szkoła, do której chodzi moja wnuczka, wymaga, aby każde zwolnienie było wystawione przez lekarza. W efekcie córka ciągnie małą do przychodni nawet z przeziębieniem. Czy to ma sens? Jolanta z Warszawy.

Reklama

Nie ma sensu i nie ma uzasadnienia. Wprawdzie to szkoła ustala zasady usprawiedliwiania nieobecności ucznia na zajęciach, muszą być one jednak zgodne z prawem powszechnie obowiązującym, w tym z Konstytucją oraz z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym. Z nich zaś wynika, że nauka do 18. roku życia jest obowiązkowa, a dziecko, do momentu uzyskania pełnoletności, pozostaje pod władzą rodzicielską. Oznacza to, że nieobecności niepełnoletniego ucznia usprawiedliwiają jego rodzice.

Nie widzę powodu, aby do ich usprawiedliwień dołączać dowody w postaci zaświadczeń lekarskich. Tym bardziej, że lekarz nie ma obowiązku takich zaświadczeń wystawiać (poza tymi, które dotyczą zajęć sportowych). Oczywiście może to zrobić na prośbę rodziców, ale niekoniecznie bezpłatnie.

Żądanie przez szkołę dostarczania potwierdzenia choroby ucznia naraża więc rodziców na koszty. Proponuję przedstawić ten problem dyrekcji szkoły lub radzie rodziców.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Odbieram 7- i 9-letniego wnuka ze szkoły po lekcjach. Są u mnie aż do powrotu rodziców z pracy. Chłopcy ciągle się kłócą, a nawet biją. Skarżą na siebie, jeden obwinia drugiego. Bez przerwy muszę... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.