Reklama
  • Czwartek, 3 listopada 2016 (13:05)

    Wnuczek gania za pokemonami

Boję się, że chłopak przez tę grę całkowicie się zagubi. I przestanie odróżniać rzeczywistość od fikcji

Misiu, jedz – zachęcałam wnuczka. – Jem – odparł 13-letni Michał. Nadal trzymał przed talerzem telefon i obracał nim w różne strony. Było mi przykro, bo zamiast ze mną porozmawiać, siedział z nosem w ekranie i nawet nie pochwalił pierogów. Napracowałam się, lepiąc je, a on ledwie zauważył, co je.

Reklama

– Muszę lecieć! – zerwał się nagle i rzucił do drzwi. – Ale kochanie, nie skończyłeś! – zawołałam. – Pokemony nie będą czekać. Pa, babciu! – cmoknął mnie w policzek i tyle go widziałam. Zadzwoniłam do zięcia, aby spytać, o co chodzi. – Co to są te pokemony? – To taka gra – wyjaśnił mi.

– Te kieszonkowe stworki zbiera się przez komórkę. Są ukryte w różnych miejscach. Dużo osób w to gra, nie tylko dzieciaki. U mnie w pracy jeden był w łazience, koledzy mówili... – Nic nie rozumiem – obruszyłam się. – Zbierać jakieś pokemony? Po co to wszystko? – No... dla zabawy.

Wiesz, plusem tego jest, że ludzie zamiast siedzieć przed komputerem wychodzą na zewnątrz. Żeby wykluć takiego stworka, trzeba chodzić, to zdrowe. Powinno się jednak uważać, by się nie zagapić i nie wejść na ulicę. Tak czy owak oczywiście Michał powinien dać sobie z tym spokój u ciebie.

Podziękowałam za tłumaczenie i rozłączyłam się. Pomyślałam, że skoro to tylko gra i to nawet zdrowa, to niech wnukowi będzie. Niestety, szybko przekonałam się, że zainteresowanie Michała grą jest przesadne. Od córki dowiedziałam się, że zamiast jechać z nią po książki i zeszyty, cały dzień spędził biegając z telefonem po ulicach.

– Kiedy na niego krzyczałam, mocno się zdziwił, że robię o to aferę. Przecież książki nie uciekną, a pokemony tak! Wyobrażasz sobie? – zżymała się Agata. Nie wspomniałam jej, że Michał też mnie zawiódł. Zapomniał iść ze mną na grób dziadka. Obiecał mi to wcześniej, bo córka i zięć pracowali do późna. Było mi przykro i cięż ko – sama nie daję już rady, grób jest zbyt daleko od bramy.

Zastanawiam się, jak do wnuczka przemówić? Boję się, że on zupełnie oszalał na punkcie tej gry. Że to niebezpieczne. Że straci poczucie rzeczywistości, zaniedba szkołę albo zapatrzony w komórkę wejdzie pod samochód! Tylko jak to zrobić? Z kim porozmawiać, z zięciem, córką? Nie chcę się wtrącać, ale może powinnam?

Maria Bronczak z Łodzi

Psycholog dr Aleksandra Piotrowska

Twój wnuczek, Mario, dołączył do rzeszy fanów japońskiej gry „Pokemon, go”, która polega na „łapaniu” i trenowaniu stworków (pokemonów), a także staczaniu pojedynków z innymi graczami.

Odbiega od dotychczas znanych gier tym, że udział w niej wymaga wyjścia z domu, bo pokemony można spotkać tylko w zewnętrznej przestrzeni – na chodnikach, w sklepach, parkach. W tym zmuszeniu gracza do opuszczenia domu i odbywania spacerów w poszukiwaniu stworków wielu rodziców upatruje zalety tej gry. Może i twoja córka jest takiego zdania?

Słusznie odczuwasz niepokój wywołany dużym zaangażowaniem wnuka w grę. Biegające ze wzrokiem utkwionym w ekranie telefonu dziecko (a zresztą także dorosły!) jest narażone np. na ryzyko potrącenia przez pojazdy i zabrnięcia w niebezpieczne miejsca. Koniecznie porozmawiaj z córką i zięciem. Sama nie przekonasz wnuka do zmiany postępowania.

Oprócz ogólnych ustaleń, dotyczących dozwolonego czasu i sposobu korzystania z telefonu (np. odkładania go na czas posiłku – i to przez wszys tkich domowników!) rodzice powinni wyznaczyć synowi, w jakich godzinach i miejscach może grać.

A w jakich jest to niedopuszczalne – obok ruchliwych ulic, na przejściach dla pieszych, itp. Warto zachęcić chłopca, aby grał wraz z grupką rówieśników. No i musicie go nauczyć ograni czonego zaufania do obcych, spotykanych przy tej okazji, osób.

Wasze opinie

@ Nie ma co się dziwić chłopcu, skoro nawet dorośli faceci ganiają za pokemonami. Jaka rada? Drastyczna – zabrać telefon albo wyłączyć internet. ~Lusia

@Przy pierwszych mrozach to się skończy, spokojnie. Poza tym, nie przesadzajmy. Moje dziecko też się w to bawi i jakoś nie lata jak opętane całymi dniami. Dwie godziny popołudniu i to tylko, gdy nie pada. Widzę, że... zaczyna go to już nudzić. ~sprinter

@ Jesteś zaborcza. Chciałabyś, by Michaś siedział z tobą cały dzień, opowiadał, chodził z tobą na cmentarz... Przecież to dziecko, nie opiekunka! Ma swój świat, zainteresowania i pogódź się z tym. ~Ika

@ Szkoda, że ludzie zamiast robić coś sensownego, tracą czas i energię na głupoty. Tylko współczuć. ~normalna

@ Masz rację – nie wtrącaj się. Ta gra, jak każda inna, przeminie i nie ma co wywoływać awantur. Dzieci szybko się nudzą, za chwilę zajmą się czymś innym. A to, że ich świat jest wirtualny, to, niestety, się nie zmieni. ~Klarunia

@ Żadne zakazy nie podziałają – jak będzie chciał grać, to zawsze znajdzie sposób. Dlatego wprowadź zasady – kiedy wnuk jest u ciebie, nie gra. Gdy coś ci obiecuje, to ma dotrzymać słowa. Zapowiedz mu też, że jeśli jeszcze raz o czymś zapomni, nic mu nie dasz na urodziny czy święta. I bądź konsekwentna. ~Danuta

@ Działaj! To wydaje się niewinne, ale wcale nie jest! Ponoć na mojej działce był pokemon. Ktoś chciał tam wejść, ale nie pozwoliłem. I co? Przyszedł później, gdy mnie nie było! Mam więc pytanie: gdy pokemon będzie w mojej sypialni, to też ktoś się włamie do mieszkania? To jakiś obłęd! Ta gra jest szkodliwa, bo kompletnie odmóżdża. ~Rikshasz

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.